CZYTANIE TEKSTÓW KULTURY

Barbara Strączek – nauczyciel języka polskiego pisze i zaprasza do lektury artykułu: „ O CZYTANIU TEKSTÓW  KULTURY.  MALARSTWO  WIEKU  OŚWIECENIA –  J. L. DAVID  PORTRETUJE  MAŁŻONKÓW  LAVOISIER ”

 

Dzieło sztuki jest i dziełem autonomicznym, i tekstem kultury.

Autonomiczność wiąże się z oryginalnością, odrębnością  i nie tylko arcydzieła są niezawisłe. Wytwory człowieka stają się w pewnym momencie niezależne, odrywając się od kreatora i rozpoczynając samodzielną egzystencję. Dzieło żyje, podlega ocenom i interpretacjom, jest angażowane, bywa niekiedy nadużywane…

Każda sztuka ma swój język, styl, poetykę, a artysta wypowiada się w jakiejś estetyce* (*artystyczne środki ekspresji, techniki artystyczne, prądy, nurty, kanony piękna). Malarstwo – to kompozycja, kolor, światłocień… Muzyka –  dźwięki i ich harmonie.  Literatura – logosfera* (*przestrzeń myśli i słów).

W estetyce bywa, że raz eksponuje się: iluzjonizm czy abstrakcję, innym razem klasycystyczność albo surrealizm lub groteskę… Przy założeniu, że sztuka od zarania podejmuje podobne tematy, istotniejsze pod względem artystycznym staje się, JAK dzieło komunikuje niż tylko – CO komunikuje.

Tekst kultury zapisuje w sobie cechy cywilizacji, która go wykreowała.

Z tekstu kultury można wyczytać: mentalność, idee, przekonania, obyczaje, wyznawane wartości, praktyczne umiejętności, potrzeby oraz pokłady tradycji, które prześwitują – moment dziejowy zapisuje się w wytworach człowieka.

Teksty kultury istnieją materialnie (np. Wawel; godło i flaga), mogą być abstraktami (idee); mogą mieć postać nie tylko dzieł sztuki (np. obraz „Lekcja anatomii doktora Tulpa” Rembrandta), lecz wynalazków (m.in. druk; telefon) oraz zwyczajnych przedmiotów (dżinsy) czy złożonych zjawisk i procesów (niewolnictwo; globalizacja); mogą być „zapisane”: w przestrzeni, w symbolu, w słowie, w przedmiocie, w obrazie, w dźwiękach…

 

„Portret małżonków Lavoisier” pędzla J. L. Davida powstał w 1788, rok przed wybuchem Wielkiej Rewolucji Francuskiej.

Taką informacją niekiedy opatruje się reprodukcje obrazu, którego oryginał można teraz podziwiać w nowojorskim Metropolitan Museum of Art.  Dopisek wskazuje kontekst interpretacyjny, którego portretowani i portrecista nie mogli znać w chwili powstania dzieła.

Tytuł płótna przedstawia parę jako małżonków i każe widzowi rozpoznać w podanym nazwisku wybitnego francuskiego naukowca epoki Oświecenia.

Kompozycja tego dużego olejnego obrazu (ok. 2,6 m na 1,95 m) jest statyczna, upozowana i podporządkowana regułom wręcz matematycznym. Taka estetyka charakteryzuje kanon klasycznej sztuki. J. L. David – artysta XVIII stulecia potrafi oryginalnie posłużyć się konwencją klasycyzmu, którą sygnalizuje architekturą wnętrza (tło – ściana zdobiona konturami prostych „antycznych” kolumn, niby patynowana lub naprawdę zniszczona przez czas).

Postacie obojga usytuowane są w centrum obrazu, w punkcie przecięcia się przekątnych płótna-czworokąta.  Sylwetki kobiety i mężczyzny wpisują się w trójkąt.  Punkt ciężkości jednak przesuwa się na prawo (określanie kierunków – z perspektywy malarza lub widza), a dzieje się to za sprawą prostokąta, zamykającego w sobie mebel, ukazany w roli stołu laboratoryjnego, osłonięty materią i pokryty szklanymi naczyniami naukowca-empiryka.

Salon staje się pracownią chemiczną, przestrzeń nauki wkracza w prywatność oraz w życie codzienne.

W swobodnej obyczajowo, libertyńskiej epoce, szczególnie w jej schyłkowej fazie, deklarowano wierność kochankom, a nie małżonkom.

Tu – bliskość małżonków Lavoisier, widoczna w geście, konturze postaci, wydaje się więc wyjątkowa i z wyraźną aprobatą uchwycona przez malarza.

Ubiór sygnalizuje szlachtę – pani ubrana w stylu angielskim, sentymentalnym, bardziej „swobodnym” niż pompatyczna i ostentacyjna moda dworu Ludwika XVI i Marii Antoniny, zaś pan – modelowo prezentuje się jako ktoś, kto ma przywilej noszenia culottes, czyli krótkich spodni spiętych pod kolanami. Moda wyraża status człowieka w świecie jeszcze feudalnym, bo nadciągający 1789 odetnie rewolucyjnie: dawny ustrój, minione kalendarzowe rachuby, dworskie obyczaje, anachroniczne stroje i nieprawomyślne głowy.

Dopełnianie się życia ( prywatności, obyczajowości) i nauki (wiedzy, rozumu) jest celową deklaracją malarza, zaznaczoną przez artystę w jeszcze innych atrybutach dzieła z 1788 roku.

Pełnia –  postulowany ideał epoki apollińskiego Oświecenia – osiągana jest tutaj poprzez portretowanie kobiety i mężczyzny, postaci siedzącej i stojącej oraz łączenie geometrycznej kompozycji z pierwiastkiem niedoskonałości, wręcz nieporządku (w prawym dolnym rogu obrazu – poniewiera się naczynie laboratoryjne). To także zauważalna, zmysłowa miękkość i ruchomość struktury tkanin  wobec dostrzeganej stabilności ściany i ciężkich, solidnych mebli czy nawet kruchej konkretności szkła. Albo – zamyślenie naukowca  dopełnione otwartym spojrzeniem jego żony, patrzącej wprost na malarza (i widza). Wzrok Lavoisiera ni to zatrzymuje się na twarzy towarzyszki w poszukiwaniu inspiracji czy aprobaty, ni to wędruje gdzieś wyżej i dalej poza granice świata objętego  ramą portretu.

Wartości, cenione przez „oświeconych”  XVIII wieku, nie zostały podane  plakatowo, bo nie ma tu schematów i przesadnej perswazji. Podatna przecież na skostnienie  konwencja klasycyzmu ożywa ciągle pod pędzlem J. L. Davida.

Mistrz wprowadza elementy dyskusji, wątpliwości w doskonały świat sztuki, nauki. Przesunięty punkt ciężkości obrazu nie zostanie idealnie zrównoważony przez mebel (pulpit), widoczny po lewej stronie, a szklana kolba, przewrócona na podłodze, zalśni delikatnym refleksem odbitego światła, lecz wykaże jakąś bezużyteczność, bałagan.

Mistrzowie tworzą według reguł. Jednocześnie mają odwagę i talent, aby zanegować zasady!

I malarz, i widz – może też portretowani – szukają odpowiedzi na pytanie: czy zwycięży scjentyzm jako cel i metoda, czy prywatność i uczucia ?

Sztuka potrafi antycypować i odsłaniać więcej niż artysta chciałby i mógł ukazać.

Malarstwo po wielkich mistrzach renesansu i baroku dziedziczy fascynacje światłocieniem i technikę posługiwania się nim. J. L. David jako klasyk XVIII wieku nie zajmuje się niuansami np. sfumato*, ale nadspodziewanie wprowadza grę sensów  (*sfumato to ‘zadymione’, ‘mgliste’, ‘cieniowane’ – czyli miękki modelunek malarski o łagodnych przejściach światłocieniowych i tonalnych, zacierający wyrazistość konturu; powstaje wrażenie, że malowidło jest oglądane przez mgłę lub dym; charakterystyczne dla renesansu – warto zobaczyć technikę w mistrzowskich obrazach L. da Vinci).

Światło ze źródła naturalnego, przenikające z nie namalowanych  przecież, choć realnie zasugerowanych – okien lub drzwi, intensyfikuje się w szkle naczyń laboratoryjnych, rysuje linię „jaśniej – ciemniej” na postaci oraz każe pomyśleć o metaforyce blasku, niekoniecznie metafizycznego jak bywało w gotyckiej katedrze i w barokowym malarstwie.

Iluminacja. Jasność. Olśniewanie.  Czy są to jednoznacznie pozytywne wartości?  Czy może gdzieś widać cień pychy: człowieka? epoki? cywilizacji?

„Wiek światła” rozjaśniać miał mrok niewiedzy  i zacofania, braku tolerancji, ucisku i „niepełnoletności”* kulturowej (*termin I. Kanta z głośnego traktatu „Co to jest oświecenie?”). Ceniono powszechną użyteczność (utylitarność), racjonalizm i empirię, a według sentymentalizmu spod znaku poglądów Jana Jakuba Rousseau  liczyły się ponadto – „czułość serca”, wartość „ja” i prostota w człowieku. Pytano lub postulowano wówczas: Naturę poskramiać… (rozumem)?  do Natury wracać… (nowy dzikus ucieka od cywilizacji)?!

W 1788 Jacques Louis David zapisuje – w języku malarstwa – sukces idei swej epoki?   Których?  Jakich? Czy tylko jest to obraz zwycięstwa…

Rytm kompozycji obrazu zakodowany zostaje, na zasadzie paralelności, w linii ciała postaci (ręka kobiety a ułożenie nogi mężczyzny), powtórzonej przez załamanie fałdy na tkaninie. Paleta barw oczywista, mimetyczna i jakby przez tę imitację realności nie skupiająca uwagi. Zastanowić winno nasycenie, „ciężar” koloru materii, okrywającej stół, w opozycji do lekkości i neutralności kolorystycznej strojów pary postaci, przezroczystości szkła i szarości starego (postarzonego?)  tła ściany.

Gest portretowanego Lavoisiera, gest ręki z piórem, jest zawieszony, zatrzymany w półruchu. Nie wszystko można, trzeba, warto wyrazić i zapisać.  Raz będzie to decyzja wynikła z rozwagi namysłu, raz z niemocy, może czasem z przypadku i rozkojarzenia?

Wartość dzieła sztuki waży się również jego otwartością* (* koncepcja  kulturoznawcy XX wieku – Umberto Eco), czyli podatnością na wielorakie interpretacje i wynika to z potencjału tekstu kultury: bogactwa, komplikacji przekazu artystycznego, zakodowanego w obrazie.

Sztuka to świadomy i celowy akt kreacji, ale arcydzieło jest mądrzejsze od twórcy.

Na postrzeganie i odbiór tekstów kultury katalizująco wpływają różnorodne, często subtelne czynniki. Bywa, że kontekst implikuje interpretację, wyostrzając widzenie czegoś, co wcześniej niby znajdowało się na peryferiach dzieła.

Nikt w 1788 nie mógł przewidzieć, czym sfinalizuje się historia epoki rozumnych i kulturalnych ludzi. Naprawdę, Oni byli elitą, nie tylko w sensie jakości, ale też liczebności. Głosili potrzebę tolerancji i umowy społecznej, poprawę świata poprzez rozumność i naukę oraz dobro, sprawiedliwość i piękno  (m.in. francuscy encyklopedyści, Anglik J. Locke, Polacy I. Krasicki i S. Staszic).

Nikt nie przypuściłby, że Lavoisier, żyjący dla nauki i postępu, stanie się ofiarą terroru rewolucyjnego i zostanie zdekapitowany w drastycznie nowatorski sposób. Gilotyna była przecież „wynalazkiem”, pochodną myśli technicznej, gwałtownego rozwoju nauki i cywilizacji w XVIII wieku.

Sześć lat po namalowaniu portretu, a jeden dzień po egzekucji Lavoisiera, zanotowano słowa: „Wystarczyła im tylko jedna chwila, by utrącić tę głowę, a może sto lat nie wystarczy, by podobna się odtworzyła.” (J. L. Lagrange)

Historycy powiadają: „rewolucja pożera swoje dzieci”. W fazie terroru pozycję lub życie tracą także ci, którzy wywołali polityczną apokalipsę – różni Robespierre’owie  różnych czasów. Nieznany i Niezgłębiony Trybunał Historii  sardonicznie wymierza sprawiedliwość dziejową sprawcom?

A może, paradoksalnie, istnieją również inni „rewolucjoniści” – tym razem jako awangarda sztuki, nauki i postępu – praprawnuki Prometeusza?

Czy oni też zostają skonsumowani (wraz z wytworami) przez cywilizacyjne skutki swych pomysłów i odkryć? A może tutaj szlachetnie realizuje się idea kalokagatii * ? (* kalokagathia / kalokagatia – łączenie dobra i piękna; antyczna koncepcja łączenia etyki i estetyki na drodze ku szczęściu)

Warto i nad tym pomyśleć przy okazji spotkania z panią i panem Lavoisier oraz malarzem  J. L. Davidem: doceniając wolność jako prawo do czegoś powiązane z odpowiedzialnością za kogoś i za coś albo myląc to z niekłopotliwą swobodą bez zobowiązań; korzystając z możliwości wirtualnego świata albo uciekając od rzeczywistości do cyberprzestrzeni; słuchając Mozarta w interpretacji artystów albo jako sygnału dzwonka do domofonu; czytając książki albo streszczenia.

A co z bohaterką portretu – Marią Anną Lavoisier?

Była sawantką* (*w epoce Oświecenia – tak nazywano kobietę wykształconą, mądrą) i współpracowała naukowo z mężem, a po jego śmierci walczyła wiele lat o ocalenie dorobku naukowego męża. Mimo że wyszła ponownie za mąż za znakomitego fizyka Benjamina Thompsona Rumforda* (*1753 – 1814; autor pionierskich prac zakresu termodynamiki i fotometrii; wynalazca), zawsze przedstawiała się jako madame Lavoisier. Zmarła w 1836, dożywając 78 lat.

 

Postscriptum

W encyklopediach można wyczytać fakty o postaciach i twórcy obrazu „Portret małżonków Lavoisier”:

gęstą od osiągnięć w różnych dziedzinach i tragicznie domkniętą biografię: Antoine L. de Lavoisier  (1743 – 1794) – francuski chemik, przyrodnik, rolnik i działacz gospodarczy; od 1768 członek francuskiej Akademii Nauk; współtwórca współczesnej chemii; obalił teorię flogistonu, udowadniając, iż proces spalania polega na łączeniu się substancji spalanej z tlenem; wyjaśnił proces oddychania; sformułował zasadę zachowania masy w reakcjach chemicznych; udowodnił, iż woda składa się z tlenu i wodoru; wykazał, że tlen wchodzi w skład kwasów; w 1780, razem z fizykiem P.S. de Laplacem, skonstruował kalorymetr lodowy, pozwalający mierzyć ilości ciepła wydzielanego podczas reakcji chemicznych (także podczas oddychania); współtwórca naukowej nomenklatury chemicznej; w 1788 Lavoisier został członkiem i przewodniczącym Rady Zarządzającej Kasy Dyskontowej, mającej wpływ na gospodarkę Francji; po raz pierwszy zastosował metody statystyczne do obliczenia dochodu narodowego stanowiącego podstawę obliczania podatków; jako członek Komisji Wag i Miar, przygotował pierwotny wzorzec długości pomocny w wyznaczeniu długości jednej czwartej południka paryskiego, której jednodziesięciomilionową część nazwał metrem; napisał m.in. fundamentalny podręcznik chemii „Traité élémentaire de chimie”(1789); skazany  podczas rewolucji przez Konwent na śmierć, zgilotynowany.

 

– dynamiczną jak sąsiedztwo Oświecenia i Romantyzmu biografię malarza:

Jacques Louis David  (1748 – 1825 ) –  malarz francuski; wybitny przedstawiciel klasycyzmu; po otrzymaniu 1774 Prix de Rome przebywał w Rzymie (1775–80 — studia nad rzeźbą antyczną); uczestnik rewolucji francuskiej, członek Konwentu, Komitetu Ocalenia Narodowego, nadworny malarz Napoleona I; po klęsce Bonapartego skazany na wygnanie (od 1816) – przebywał do końca życia w Brukseli; pod wpływem sztuki starożytnej i teorii J.J. Winckelmanna skrystalizowała się klasycystyczna twórczość Davida; dojrzały styl Davida znalazł odbicie w wielkich obrazach o tematyce antycznej oraz aktualnej, nacechowanych teatralnym patosem, odznaczających się statyczną kompozycją, m.in.: „Przysięga Horacjuszy” (1784), „Śmierć Marata” (1793), „Leonidas w Termopilach” (1800–04). Jako malarz nadworny stworzył m.in. obrazy „Koronacja Napoleona” (1805–07) i „Rozdanie orłów na sztandary” (1810); oprócz wielkich kompozycji, w których realizował klasycystyczną teorię idealnego piękna opartego na wzorze rzeźb antycznych, a sprowadzającą się do prymatu czystego i precyzyjnego rysunku nad kolorem ograniczonym do tonów lokalnych, reliefowego modelunku i gładkiej faktury, David malował liczne portrety; łączył w portretach celność charakterystyki modela z realistycznym ujęciem i mistrzostwem warsztatowym, m.in. „Stanisław Kostka Potocki na koniu” (1781), „Portret małżonków Lavoisier” (1788), „Madame Récamier” (1800); twórczość J. L. Davida wywarła ogromny wpływ na sztukę i teatr; uczniem jego był m.in.: J.A.D. Ingres.

[Powyższe informacje na podstawie: „Powszechna encyklopedia PWN” 2010, edycja multimedialna, Wydawnictwo Naukowe PWN SA]

© IV LO z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Stanisława Staszica

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress