|
Ostatniego dnia maja, czyli w poniedziałek trzydziestego pierwszego w przywykłej już do wizyt gości sali 122 odbył się charytatywny koncert formacji Katapulta, złożonej z Piotra Kulika jako wokalisty oraz prowadzącego gitarzysty, Henryka Simona, po mistrzowsku obsługującego perkusję oraz ucznia pierwszego mat-ifu, oczywiście w naszej szkole, Mateusza Dąbka, gitarzysty rytmicznego. Głównymi gości były dzieci z sosnowieckego domu dziecka przy ulicy Suchej wraz z kilkoma wychowawcami, nie zabrakło jednak również naszych kolegów i koleżanek.
Zapraszamy do fotogalerii :)
Koncert rozpoczął się o 16:30, pół godziny po planowanym starcie, z prozaicznego powodu jakim okazało się być spóźnienie naszych głównych gości. Jednak kiedy widownia była w komplecie, po skromnej zapowiedzi zespół zupełnie niezrażony zaczął wygrywać pierwsze nuty „Oriona”, rozsławionego i napisanego przez zespół Metallica. Następnym zagranym utworem był „Proceder” rodzimej grupy TSA, przy którym widzowie już naprawdę poczuli klimat prawdziwego rockowego show. Kolejnym kawałkiem, który rozbudził publikę był „Hey Joe”, nieznanego autorstwa lecz kojarzony przede wszystkim z Jimim Hendrixem. Po nim nastąpił nieco mniej znany, lecz również niesamowicie przez Katapultę zagrany „Fade to Black”, podobnie jak Orion autorstwa zespołu Metallica. Piątym wykonanym kawałkiem była kolejna prawdziwa legenda, czyli „Paranoid” (Black Sabbath), a szóstym, ostatnim przed przerwą potrzebną artystom na złapanie oddechu, „Whiskey moja żono” formacji Dżem, któremu udało się niesamowicie wyostrzyć apetyt widowni na ciąg dalszy koncertu.
Po przerwie zespół wszedł tym razem nie kolejną legendą, a własną, punkową improwizacją, która na szczęście nie nastroiła słuchaczy nazbyt anarchistycznie. A nawet gdyby, nastroje zgromadzonych i tak szybko zmieniły się w refleksyjne dzięki (znowu świetnie zagranemu) utworowi TSA „51”. Po ostatnich riffach „51” przyszła kolej na kolejną legendę polskiej muzyki, mianowicie „Wehikuł Czasu” Dżemu. Jednak prawdziwie łakomym kąskiem był kolejny w kolejce „Stairway to Heaven” (Led Zeppelin), który dzięki świetnej grze obu gitarzystów i wokalowi na miarę sceny większego kalibru oczarował publikę. Ostatnia piosenka na setliście, „Highway to Hell” australijskiego zespołu AC/DC przyniosła małą niespodziankę w składzie zespołu, mianowicie mikrofon trafił do mnie, Wojciecha Święcha. Zrobiłem co było w mojej mocy, nie oberwało mi się z pierwszych rzędów żadnymi produktami rolno-spożywczymi, z czego wnioskuję że udało mi się nie zepsuć wybudowanego świetnym koncertem dobrego wrażenia.
Z przyjemnością dodam, że nauczycielka matematyki mgr. Ewa Sagan objęła wydarzenie swoją opieką (tak, było nawet ciasto!), za co w imieniu Katapulty serdecznie dziękuję.
Wojciech Święch, 1POL
|