Podbój Anglii przez Oddział Gimnazjalistów pod wodzą Pani Profesor Tkaczyk

NewsyMożliwość komentowania Podbój Anglii przez Oddział Gimnazjalistów pod wodzą Pani Profesor Tkaczyk została wyłączona

W dniach 23 – 29 maja grupa 39 Gimnazjalistów z klas II GB i III G pod troskliwą opieką nauczycielek: Pani Katarzyny Tkaczyk. Pani Agaty Kaczyńskiej i Pani Anny Dolińskiej – Koniny odbyła niezapomnianą podróż do Anglii. Program wycieczki, połączonej z warsztatami językowymi, był niezwykle bogaty: Londyn, Brighton, Oksford, Windsor, Hampton Court i znów Londyn – ambitny plan został w pełni zrealizowany.

Zapraszamy na relację z tej pełnej wrażeń wycieczki:

Dzień pierwszy: podróż

Wyjechaliśmy… czule żegnani przez rodziców, Pana Dyrektora Grzegorza Walotka, odprowadzani przez zazdrosne spojrzenia kolegów, którzy zostali w szkole. Pełni emocji, napięcia, ekscytacji. Podróż męcząca, ale w doborowym towarzystwie czas jakby szybciej mijał, urozmaiceniem były również piękne widoki, szczególnie zachodzące słońce, wyłaniające się po wielkiej burzy.

Dzień drugi: Dover, Londyn

Podróży ciąg dalszy… Do Wielkiej Brytanii dotarliśmy promem, dzięki temu mogliśmy podziwiać białe kredowe klify Dover – miasta zwanego „Bramą Anglii”. I ostatni etap – droga do Londynu. Stolica powitała nas bezchmurnym niebem i słonkiem. Do centrum metropolii dotarliśmy pociągiem. Następnie szybki spacer ulicami Londynu. Dlaczego szybki? Ponieważ chcieliśmy się poczuć jak mieszkańcy, a wiadomo, że w największym centrum finansowym świata czas pędzi jak szalony. Dostosowaliśmy się zatem do tego tempa i dzięki temu zwiedziliśmy naprawdę wiele: Pałac Buckingham, park św. Jakuba, Pałac Westminsterski z symbolem miasta – Big Benem, Trafalgar Square, Piccadilly Circus oraz oczywiście London Eye – „Londyńskie Oko”, zwane również „diabelskim młynem”. Odbyliśmy niezapomnianą przejażdżkę – 135 metrów nad ziemią! Londyn z tej perspektywy wygląda naprawdę imponująco! Nie lada przeżyciem była również powrotna podróż pociągiem – godziny popołudniowego szczytu na Waterloo Station! Mogliśmy się poczuć jak prawdziwi londyńczycy. Zmęczeni podróżą, tłumem i gwarem, z wielką radością udaliśmy się do domów swoich angielskich gospodarzy.
Dzień trzeci: Brighton –letnia stolica Anglii

Jadąc ulicami miasta, podziwialiśmy jego niezwykły urok, gdy nasze oczy przywitał widok morza wypełniającego wraz z błękitnym niebem cały krajobraz. Pierwszym punktem zwiedzania było niezwykłe oceanarium, Sea Life Centre , w którym znajduje się najdłuższy w Europie podwodny tunel, gdzie z bliska można zobaczyć rekiny i inne zwierzęta morskie.

Następnie udaliśmy się w kierunku Royal Pavilion – niezwykłej rezydencji królewskiej, pałacu, który obecnie pełni rolę muzeum. Przywołująca jednoznaczne skojarzenia z Indiami, bryła budynku wyraźnie wyróżnia się na tle architektury miasta. Wnętrza urządzono, mieszając elementy indyjskie, chińskie i pochodzące ze świata islamu. Zachwycił nas przepych, bogactwo zdobień, niezwykłość połączeń; nie bez powodu budowla jest nazwana angielskim Taj Mahal. Po tej uczcie dla duszy nadszedł czas na ucztę dla ciała, czyli przerwa na zakupy i posiłek: dziwnym trafem prawie wszyscy spotkaliśmy się w Primarku! Zwieńczeniem pobytu w Brighton był spacer brzegiem morza, wśród krzykliwych mew oraz spacer po Palace Pier – miejskim molo, pełnym barów, restauracji oraz pełniącym rolę Centrum Rozrywki. Właśnie tutaj niektórzy uczestnicy wycieczki osiągnęli pełnię szczęścia, udało im się wygrać miecze świetlne rodem z „Gwiezdnych wojen”! Dzień w Brighton był niezwykle udany!!!

Dzień czwarty: Oksford – marzenie przyszłych studentów

Któż nie chciałby studiować na Oksfordzie, jednym z najstarszych i najbardziej prestiżowych uniwersytetów na świecie? Takie marzenie ma wielu uczestników naszej wyprawy. Może komuś uda się je zrealizować? O tym, że jest to możliwe opowiadała nam wspaniała przewodniczka, znawczyni miasta i uczelni, absolwentka Oksfordu – Pani Magda. Oprowadziła nas po uniwersyteckich budynkach, dziedzińcach, zaułkach, placach, opowiedziała o tradycjach i obyczajowości oksfordzkiej oraz zdradziła tajniki wielkich uroczystości. Pokazała budynki, w których kręcone były zdjęcia do filmów o Harrym Potterze, uliczki, którymi przechadzali się Tolkien i Lewis. Dzięki tym opowieściom poczuliśmy klimat miasta i Uniwersytetu, a siedząc na trawniku, wśród ludzi stamtąd, byliśmy przez chwilę niczym studenci Oksfordu. Pani Magda pokazała nam przezornie budynek, w którym zdaje się egzaminy wstępne (może akurat ktoś zostanie zaproszony?) oraz Sheldonian Theatre- w którym odbywa się ceremonia wręczenia dyplomów. A zatem – wszystko przed nami!!!

Dzień piąty: Windsor – ulubiona rezydencja królowej Elżbiety II

Jak co dzień pożegnaliśmy nasze brytyjskie rodziny o godzinie 8.00 i całą grupą pojechaliśmy autokarem do Windsoru, gdzie znajduje się jedna z rezydencji obecnej królowej Wielkiej Brytanii- Elżbiety II. W czasie podróży poznaliśmy historię zamku w Windsorze. Został on zbudowany na rozkaz Wilhelma Zdobywcy w 1086 roku. Od 1100 roku, aż do dziś, jest zamieszkiwany przez brytyjskich władców. Jest to największy zamek mieszkalny na świecie. Jest bardzo piękny, choć od zewnątrz dosyć surowy, to wnętrze tonie w purpurze i złocie. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od dziedzińca zamkowego. Po zrobieniu wszystkich możliwych zdjęć, ochoczo ruszyliśmy do Round Tower, czyli Okrągłej Wieży oraz St. George’s Chapel, czyli Katedry św. Jerzego. Ciekawostką jest, że w katedrze tej królowa nadaje najwyższy brytyjski order – Order Podwiązki, z zachowaniem średniowiecznego rytuału. Byliśmy także świadkami długiego ceremoniału zmiany warty.
Po pobycie w Windsorze pojechaliśmy prosto do pałacu Hampton Court. Nasza wycieczka była bardzo dobrze zaplanowana. Tego samego dnia mogliśmy zwiedzić i porównać dwie królewskie rezydencje z różnych okresów historycznych. Hampton Court to dawna rezydencja króla Henryka VIII. Pałac już na wejściu robił ogromne wrażenie. Przepiękna, lekka, choć majestatyczna budowla ukazana na ogromnej przestrzeni zachęcała do odkrywania tajemnic dynastii Tudorów oraz ich następców. W samym pałacu poznaliśmy m.in. młode lata Henryka VIII, a także zwiedziliśmy apartamenty królewskie, można było nawet usiąść na królewskim tronie Pobyt w rezydencji urozmaicili aktorzy, odgrywający scenki z życia dworskiego. Jednak to, co większość z nas zachwyciło najbardziej, to wspaniałe pałacowe ogrody. Dopełnieniem atrakcji były: Maze, czyli labirynt ogrodowy, w którym nikomu nie udało się jednak zgubić, a także Magic Garden- park rekreacyjny, w którym mieścił się plac zabaw, jak się okazało, nie tylko dla maluchów…
Dzień był długi i wyczerpujący, lecz wróciliśmy do naszych rodzin szczęśliwi, pełni wrażeń …i z pełną pamięcią w aparatach, której nigdy nie wystarcza na dokumentowanie takiego mnóstwa wyjątkowych miejsc.

Dzień szósty: pożegnanie z Londynem

Cały ostatni dzień wycieczki spędziliśmy w Londynie. Autokarem udaliśmy się do Greenwich i po przejściu przez południk 0 na terenie Obserwatorium rozpostarła się przed nami zapierająca dech w piersiach panorama Londynu. Następnie czekał nas rejs po Tamizie do centrum miasta; po tak męczącym tygodniu delikatne fale kołyszące statkiem dla niektórych z nas okazały się bardzo usypiające… Z sennego letargu wyrwała nas rześka przechadzka w stronę Imperial War Museum, w którym to mieliśmy okazję obejrzeć niezwykłe eksponaty z czasów wojny – od baków na paliwo, przez małe czołgi, aż do jednoosobowych myśliwców. Dla większości bardzo poruszająca okazała się wystawa o Holokauście. Potem przespacerowaliśmy się po jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Londynu – Tower Bridge. Mieliśmy nawet okazję wejść na jedną z wież mostu. Następnie poszliśmy w stronę statku HMS Belfast, który odegrał istotną rolę w trakcie II wojny światowej. Z jego dachu mieliśmy świetny widok na Tamizę i najistotniejsze budynki nowoczesnej architektury Londynu – The Shard, The Gherkin, 20 Fenchur ch Street, czy gmach ratusza. Kiedy minął już nasz czas na zwiedzanie statku i nacieszyliśmy oczy panoramą miasta, poszliśmy znów na przystań, by udać się z powrotem do Greenwich na ostatni obiad w Anglii. Następnie wyjechaliśmy z Londynu prosto do Dover, a tam czekała na nas przeprawa promem przez Kanał La Manche do francuskiego Calais.

Dzień siódmy: powrót do domu

Podróż powrotna minęła bardzo szybko, zmęczeni intensywnym tygodniem, spaliśmy przez większą jej część. Jeszcze tylko przerwa na obiad pod Wrocławiem, Opole, Katowice i wreszcie Sosnowiec, Staszic i stęsknieni rodzice!

Część z nas na szkolnej wycieczce do Anglii była już rok temu, ale bynajmniej nie spowodowało to, aby ktokolwiek się nudził. Program był bardzo urozmaicony, zwiedziliśmy, oprócz Londynu również inne, piękne angielskie miasta. Śpiewów w autokarze, gry w karty i ogólnie radości – było co niemiara. Mieliśmy okazję zintegrować się z kolegami z innej klasy, ale też jeszcze mocniej zacieśnić więzi z rówieśnikami. Przy tym wszystkim – niezwykle sprzyjała nam pogoda.

A może to po prostu nasz przyjazd rozchmurzył Anglię…?

© IV LO z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Stanisława Staszica

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress