KONSTYTUCJA 3 MAJA – ZGODA BUDUJE

NewsyMożliwość komentowania KONSTYTUCJA 3 MAJA – ZGODA BUDUJE została wyłączona

230 lat temu Sejm Wielki uchwalił Ustawę Rządową zwaną potocznie Konstytucją 3 Maja. Żywot naszej pierwszej ustawy zasadniczej był bardzo krótki. Już rok później agresja rosyjska zakończyła jej żywot. Mimo tego, a może właśnie dlatego, stała się dowodem nie tylko na zdolność Polaków do przeprowadzenia procesu naprawy państwa, ale również na wytyczanie nowych wzorców ustrojowych. Czy jednak ta opinia ma związek z rzeczywistością?

Konstytucja 3 Maja była drugim na świecie i pierwszym w Europie aktem prawnym tego typu. Trudno jednak uznać ją za w pełni postępową. Z jednej strony wprowadzała nowoczesne, a niekiedy wręcz nowatorskie rozwiązania, jak np. polityczną odpowiedzialność ministrów przed Sejmem. Z drugiej jednak utrwalała odchodzące już w przeszłość stosunki społeczne. Nie zmieniło się położenie chłopów, którzy dalej nie tylko nie byli właścicielami ziemi, którą uprawiali, ale nawet nie mogli jej opuszczać bez zgody pana. Chociaż sytuacja mieszczan uległa poprawie, to dotyczyło to wyłącznie tylko tych z nich, którzy zamieszkiwali miasta królewskie, a nawet i oni nie otrzymali pełni praw politycznych. Ich reprezentanci, czyli plenipotenci, mogli jedynie zabierać głos na Sejmie w sprawach dotyczących miast – zabierać głos, ale nie głosować. Zakazano w końcu zmiany wiary z religii katolickiej na inną, co w ówczesnym świecie należało już do odległej przeszłości, a i biorąc pod uwagę legendarną polska tolerancję w XVI wieku, było znaczącym krokiem w tył.

Konstytucja 3 Maja nie została uchwalona zgodnie z prawem. Była wręcz swoistym odgórnym zamachem stanu przeprowadzonym przez króla i zwolenników reformy państwa. Można próbować zrozumieć motywacje inicjatorów tego przedsięwzięcia, ale nie można zapominać, że dało to ogromny atut propagandowy jej przeciwnikom. Było też niebezpiecznym precedensem – niestety w przyszłości podobne praktyki miały się powtarzać.

Wartość Konstytucji 3 Maja polegała jednak na czymś innym. Po raz pierwszy od lat zwalczające się obozy polityczne – zwolennicy króla i tzw. stronnictwo patriotyczne pod przewodnictwem Ignacego Potockiego potrafiły porozumieć się w celu ratowania upadającego państwa. Coś, co jeszcze kilka lat wcześniej wydawało się niemożliwe, stało się faktem. I chociaż porozumienie przyszło za późno, a nawet paradoksalnie przyspieszyło kolejne rozbiory, ponieważ nie wszyscy chcieli poświęcić swoje partykularne interesy na rzecz dobra wspólnego, to dało nadzieję na przyszłość. Szkoda, że w późniejszych czasach tak rzadko Polacy potrafili jednoczyć się ponad politycznymi podziałami. Zgoda buduje – niezgoda rujnuje.